A co pan powie o tym zajściu pyta
„A co pan powie o tym zajściu pyta ten, który przesłuchiwał Bena. Wysiada z samochodu i staje przede mną. Wzruszam ramionami i patrzę mu w oczy.
Kiedy się tu zjawiłem, było już po wszystkim mówię. O świcie idę nad rzekę łowić ryby na śniadanie.
Nie mamy tu nic więcej do roboty mówi, kiwając głową. Dziękuję.
Wszyscy wsiadają do samochodu i odjeżdżają. Lekarz też zabiera się do odjazdu. Proszę go, aby wstąpił na plebanię i powiadomił księdza, że niebawem przywiozę nieboszczyka do kościoła.
WAMPIRY Ben
Co mam teraz robić pytam i po raz pierwszy słyszę własny głos, żałosny i głuchy, jakby wydobyty z dna studni. Aż mi wstyd się zrobiło i zaraz dreszcz mną wstrząsnął. Wydarzenie wyssało mnie do cna, jakbym przeżył Oświęcim. Rozpacz rozkłada na łopatki. Śmierć syna, wiadomo, wielkie nieszczęście, ale przecież nie muszę isc za nim. Nie z mojej winy odszedł i moja śmierć pomoże mu tyle, co kadzidło. Podnieść uszy i wziąć się w garść. Broń się, tak należy. Nie garb się i nie posypuj głowy popiołem, i tak za dużo biedy na tym świecie. I są żniwa, chleb trzeba zebrać, ludzie czekają na mój kombajn. Żniwa pomogą przetrwać. Żniwa, żniwa, żniwa.
Wracaj na pole albo idź, gdzie chcesz. Możesz zawiadomić ludzi, że wieczorem pogrzeb Romana, pogadaj z księdzem, niech ktoś wykopie grób, rób, co ci się podoba, tylko się nie upij, Ben, proszę cię, w takim dniu nie wolno, a najłatwiej. I do tego ta gorączka, ukrop leje się z nieba. Wytrzymaj, jedno czy dwa piwa możesz wypić, ale broń Boże wódki. Nie rób mi wstydu i tak go mamy powyżej uszu. Hańba za hańbą.“(10)
<<<< Bank Haana zobowiązał
| J - Amfory bccluI 7-dziły >>>>